sobota, 14 listopada 2015

Rozdział I ''Czy ja już Cię nie widziałem?''

''Numer ratunkowy - miłość''
Wprowadzenie | Rozdział I : ''Czy ja już Cię nie widziałem?''
''Bardzo mi zależy na waszej opinii, więc nawet najdrobniejsze anonimowe komentarze, wiele będą dla mnie znaczyć. Dziękuję za zawitanie na tym blogu i życzę miłej lektury'' - Lolla.

Światła przy tej ulicy zawsze miały dziwne tempo zmieniania swojej barwy. Przez dosłownie parę sekund umożliwiały one przejście pieszym, lecz już po chwili zmieniały swój kolor na czerwony, a samochody z piskiem opon ruszały w dalszą trasę. Chociaż, gdyby nie tamten dzień wszystko potoczyłoby się inaczej.
Znacie efekt motyla? Dzisiejszy dzień, właśnie należał do takich, które całkowicie zmieniły każdą kolejną chwilę w życiu naszych bohaterów. Był piękny, słoneczny środek tygodnia. Stanęła na chodniku cicho wzdychając z niezadowolenia. Jak zwykle nie udało jej się zdążyć na ten krótki moment, gdy piesi mieli możliwość przejścia. Poprawiła torbę wiszącą jej na lewym ramieniu i powoli wypuściła powietrze z nadętych policzków. Była naprawdę przepiękna. Długie czarne włosy opadające jej na ramiona i brązowe oczy, które jak to jej ojciec twierdził, zawsze z radością spoglądały na wszystko co ją otaczało. Zgrabna sylwetka i amerykański styl ubioru. Posiadała w sobie coś, czego nie miała przeciętna Koreanka. Zwykle mężczyźni odwracali za nią wzrok. Podobno zawsze wyglądała na pewno siebie osobę, która nigdy nie daje za wygraną. Kopnęła trampkiem kamień leżący na przeciw niej, a jej wzrok spoczął na butach, które pojawiły się obok jej stóp. Powędrowała spojrzeniem na twarz osoby, która była właścicielem tego obuwia i otworzyła szeroko oczy oszołomiona. Dość wysoki brunet wpatrywał się w nią z delikatnym, dziecięcym uśmiechem. Nie wiedziała jak powinna zareagować. Ich spojrzenia spotkały się i mimo tego że to było ich pierwsze spotkanie nie potrafili oderwać od siebie wzroku. Pierwsze spotkanie? Ale, czy na pewno? Po jego wyrazie twarzy i z każdą chwilą rozszerzających się źrenicach można było stwierdzić że w jej osobie coś go zaniepokoiło. Zrobił krok do tyłu i burknął pod nosem nie spuszczając z niej wzroku. Była piękną dziewczyną, ale w tym momencie najwyraźniej nie o to chodziło.  Nie patrzył na nią z podziwiem, lecz przerażeniem. Dłoń ułożył na swojej koszulce w miejscu bijącego jak oszalałe serca. Zaniepokojona już chciała się odezwać jednak pisk opon i ogromny huk odebrał jej mowę. Odwróciła wzrok i spojrzała na chłopaka leżącego na środku ulicy.
- O mój! - Podbiegła szybko do niego rzucając torbę za siebie i uklęknęła przy nim pocierając o siebie dłonie. Udrożniła drogi oddechowe chłopaka i przyłożyła ucho do jego ust nasłuchując, czy młodzieniec oddycha- Nie oddycha! Dzwoń na pogotowie! - Chłopak zbiegł z chodnika wyciągając od razu telefon komórkowy i wykręcił numer. Rozpoczęła reanimację przestrzegając wszystkich zasad pierwszej pomocy. Mimo tego że pierwszy raz znalazła się w tak kryzysowej sytuacji była w stanie doskonale sobie ze wszystkim poradzić. Nie potrafiła teraz go zostawić. Ratując mu życie czuła się, jakby w tym właśnie momencie miała po co żyć.
- Dobrze że ktoś taki był na miejscu - powiedział lekarz delikatnie się kłaniając. Odpowiedziała mu tym samym przenosząc wzrok na nosze, na których leżał potrącony chłopak. - Miłego dnia życzę. - dodał i wsiadł do karetki, która po dłuższej chwili odjechała. To było dla niej coś niesamowitego, ale wiedziała od dawna że do tego została stworzona. Prawdę mówiąc, właśnie wybierała się na akademik, by złożyć swoje podanie o przyjęcie na kierunek medyczny. To była jej pasja. Uwielbiała pomagać innym, a w szczególności tym, którzy naprawdę tej pomocy potrzebowali.
- Byłaś niesamowita - Odwróciła wzrok i spojrzała na chłopaka, który w jej kierunku wyciągnął torbę. Uśmiechnęła się głupio chwytając ją w dłoniach i przytuliła się do niej.  - Jestem Seung Cheol. - Wyciągnął w jej kierunku swoją dłoń.
- To nic takiego.. - Chwyciła delikatnie jego dłoń w swojej, a ich spojrzenia ponownie się spotkały. Miał w swoim spojrzeniu coś niepokojącego. Jakby milion iskier, które przy dobrym świetle lśniły, niczym tęcza po burzy. - Miło mi jestem Ji Jin. - Nagłe wstrzymanie bicia serca. Zrobił krok w tył znowu patrząc się na nią tym samym przeszywającym wzrokiem co wcześniej. - Hym? Wszystko w porządku? - Nic nie odpowiedział. Nawet na chwilę przestał oddychać. Stał wpatrując się w nią tym wzrokiem, jakby zaraz miał wchłonąć jej duszę w swoją. Nie było to zbyt przyjemne uczucie. Odwróciła wzrok, by uniknąć tego przeraźliwego spojrzenia i powoli wypuściła powietrze z policzków. Co było z nim nie tak? A może już wcześniej się widzieli tylko ona o nim zapomniała? Tylko że, dlaczego na jej widok reagował w taki sposób.
- M-mogłabyś powtórzyć swoje imię? - Przerwał nagle głuchą ciszę prostując się na tyle, by móc jeszcze lepiej jej się przyjrzeć.
- Jin! JiJin. Omo.. Człowieku co z Tobą jest nie tak?..
- Bo ty.. - i tak może właśnie miało się stać w tym momencie. Telefon dziewczyny zadzwonił, a ona wyciągnęła palec wskazujący w kierunku chłopaka i zaczęła drugą dłonią poszukiwać komórki w torbie. Gdy ją odnalazła odebrała połączenie i przyłożyła telefon do ucha.
- Sunbae, coś nie tak? - Otworzyła szeroko oczy i skinęła tylko głową rozłączając się, po czym spojrzała na młodzieńca. - Przepraszam - ukłoniła mu się dość nisko zaciskając usta w wąską kreskę - Ale teraz muszę iść. Może jeszcze kiedyś się spotkamy, trzymaj się. - Przebiegła na drugą stronę ulicy mocno trzymając torbę w dłoniach i ruszyła w kierunku akademika. Stał sam, na środku pasów odprowadzając ją wzrokiem. Opuścił wzrok na swoją dłoń i zacisnął palce.
- Te oczy, to imię... Mogły być zbiegiem okoliczności - Ponownie uniósł wzrok na chodnik, po którym chwilę temu biegła dziewczyna. Przeczesał dłonią włosy sam nie dowierzając w to co się stało chwilę temu. - Ale.. Ciepło Twojej dłoni.. Zawsze było jedyne w swoim rodzaju Ji.

╰☆╮

- Wydaje mi się że wasza dwójka nada się do tego najlepiej. - Stwierdził nauczyciel wskazując palcem na Soon'a i Ming'a, którzy jak zwykle okupywali ostatnią ławkę. Spojrzeli zdezorientowani po sobie, po czym niechętnie wstali z miejsc i wyszli z sali zaraz za nauczycielem. Stanęli na środku korytarza szkolnego wpatrując się w mężczyznę, który dumnie skrzyżował ręce. Ming nadął delikatnie policzki i zaczął rozglądać się dookoła badając wzrokiem wszystkie napotkane ściany. Prócz na książce nie był w stanie, nigdy zawiesić na czymś wzroku na dłużej. Zwykle, gdy z kimś rozmawiał kręcił się w kółko szukając jakiś ciekawych punktów w pobliżu. Soon był jego całkowitym przeciwieństwem. Zwykle opanowany, skupiony młodzieniec, który przez życie kroczył z podniesioną głową. - Posłuchajcie mnie. Szpital potrzebuje dwóch praktykantów, a o wybór ich poproszono mnie, więc ja.. Wybrałem Was.


dziękuję za przeczytanie tego rozdziału

6 komentarzy:

  1. Jedyne co przeszkadzało - trochę, bo trochę - to brak akapitów, nie wiem jestem jakoś dziwnie na nie wyczulona.
    Po za tym, bardzo przyjemny tekst! Nie piszesz trudnym stylem, ale też i nie bardzo potocznym. Lekki i ładny, to bardzo lubię w opowiadaniach.
    "Miał w swoim spojrzeniu coś niepokojącego. Jakby milion iskier, które przy dobrym świetle lśniły, niczym tęcza po burzy." - Bardzo spodobało mi się to porównanie~
    Jak na razie widzę w twojej pracy same plusy. Rzadko natrafia się na coś dobrego już po pierwszym rozdziale. Widać, że nie siedzisz w tym od dziś.
    Muszę jeszcze pochwalić szatę graficzną bloga! Przyjemna dla oka.
    Pozdrawiam cieplutko~

    OdpowiedzUsuń
  2. Szukałam już trochę jakiegoś fanfictiona z seventeen i nigdzie nie mogłam znaleźć nic dobrego, a to zapowiada się cudownie. Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału i liczę że pojawi się jak najszybciej. Trzymaj tak dalej bo tekst wydaje się ułożony, a fabuła interesująca.
    Weny życzę i pozdrawiam Lollu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochu za to opowiadanie. Bardzo mi się podoba i czuję, że jesteś stworzona do tego by pisać takie ff. Powodzenia w dalszym tworzeniu bloga. Będę tutaj zaglądać!~
    Weny. c:

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeżeli właśnie tworzysz SoonMinga to wiedz że Cię miłuję całym sercem. W spisie postaci był Wonwoo, więc czy on przypadkiem nie jest tym potrąconym chłopakiem? Omo! Tyle pytań do i świadomość że umieścisz Lulu w tym opowiadaniu doprowadza mnie o dreszcze!
    Powodzenia, Weny itd.

    OdpowiedzUsuń
  5. Łohohoho xD Czyżby kolejny blog, którego będę stałą czytelniczką? Naprawdę nie wiem jak to zrobiłaś, ale bardzo przyjemnie i szybko czytało się ten rozdział :) Cieszę się, że ktoś w końcu postanowił napisać opowiadanie z Seventeen, bo to jeden z moich ulubionych zespołów. W dodatku ma się pojawić Lu. No opowiadanie zapowiada się bardzo dobrze, a w dodatku ten moment gdy ta Ji odeszła, a on został sam. Kurde, o co tu chodzi xD? Dobra, idę czytać kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow T^T Świetnie napisany rozdział i musisz wiedzieć, że od teraz będę tu zaglądać. Powtórzę się, wow. Nie wiem nawet co mam powiedzieć, już w pierwszym rozdziale pojawiają się tajemnice, które uwielbiam. Ji wydaje się być interesującą postacią i strasznie ciekawi mnie fakt dlaczego chłopacy tak na nią reagowali. No nic, pozostaje mi biec i czytać dalej ^^ Hwaiting~!

    OdpowiedzUsuń